Od 1995 roku zgłoszono 210 tysięcy przypadków pedofilii w Niemczech. W tym - tylko 94 dotyczyło ludzi Kościoła, co stanowi 0,044%. A trzeba pamiętać, że W Niemczech ludźmi Kościoła są nie tylko duchowni, ale także wszyscy pracownicy szkół katolickich: świeccy nauczyciele, ludzie administracji i służb porządkowych.


Najbardziej prześladowana grupa na świecie

Chrześcijanie są jedną najbardziej prześladowanych grup społecznych na świecie. Rzadko trafiają jednak na czołówki gazet. Według organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie na cierpienia ze względu na wyznawaną wiarę narażonych jest 200 milionów wyznawców Chrystusa, a śmierć w wyniku prześladowań poniosło 170 tysięcy wiernych. Czy te dane nie są przesadzone?

Zdaniem dr. Tomasza Korczyńskiego, socjologa z Uniwersytetu kard. Stefana Wyszyńskiego, są nawet zaniżone. Dr Korczyński, który pracuje również w organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP - filia niemieckiej organizacji Kirche in Not), zaznacza, że pod uwagę brane są jedynie te akty przemocy, które wymierzone są w daną grupę jedynie ze względu na wiarę w Chrystusa. Do ogólnej liczby prześladowanych nie wlicza się śmierci chrześcijan ginących w wyniku wojen domowych czy zabitych w celach rabunkowych.


USA: połowa rzekomych ofiar pedofilii to oszuści

Kościół stoi w obliczu kolejnego skandalu. W Stanach Zjednoczonych ujawniono wyniki dochodzenia renomowanego adwokata Donalda H. Steiera w sprawie molestowania nieletnich przez duchownych. Z zebranych przez niego informacji wynika, że większość przypadków była fałszywa, a rzekomym ofiarom zależało jedynie na wyłudzeniu od Kościoła sowitych odszkodowań. Jeśli te dane się potwierdzą, będzie to prawdziwa bomba – zauważa ks. Joseph Fessio SJ, dyrektor wydawnictwa katolickiego Ingatius Press, jeden z głównych komentatorów życia kościelnego w USA.

Kreowaniu fałszywych przypadków sprzyjała dość bierna postawa niektórych amerykańskich biskupów, którzy woleli płacić odszkodowania niż sprawdzać wiarygodność zeznań poszkodowanych. Pod tym względem szczególnie dużo zaniedbań miało miejsce w archidiecezji Los Angeles, która prawdziwym i fałszywym ofiarom wypłaciła horrendalną sumę 600 mln dolarów. Aby zdobyć tak wielkie pieniądze, Kościół musiał się wyzbyć części swej infrastruktury, budowanej przez wiele pokoleń i niekiedy za cenę wielkich ofiar zwykłych wiernych.

Wyniki dochodzenia ujawnił Dave Pierre, katolicki dziennikarz, który na co dzień walczy ze zniesławianiem katolików w mediach. Służy temu założona przez niego strona internetowa: www.themediareport.com. Sam zaś adwokat Donald H. Steier uchodzi za jednego z największych specjalistów od pedofilii w Kościele. W swej karierze prowadził ponad sto takich spraw.

kb/ il foglio


Najwięksi prześladowcy

Międzynarodowa organizacja Voice of the Martyrs na pierwszym miejscu krajów, w których prześladuje się chrześcijan, wymienia Koreę Północną. W obozach koncentracyjnych, według szacunków organizacji, przebywa tam nawet około 50 tysięcy chrześcijan. W kraju tym nie mogą również swobodnie pracować księża katoliccy ani pastorzy z kościołów protestanckich. Ideologia Juche (Dżucze), wymyślona przez Kim Ir Sena – ojca obecnego przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Ila - charakteryzuje się niemal boskim kultem przywódcy. Idea Boga, który byłby nad rewolucyjnym oświeconym ojcem narodu, nie pasuje do totalitarnego reżimu. Chrześcijaństwo jako wymysł zachodni obce jest Korei Północnej. Dlatego chrześcijan trzeba tępić. Juche to ideologia samowystarczalności, „która pozwoli zabezpieczyć kraj przed wpływami narodów imperialistycznych". Chrześcijaństwo zaś pomaga imperialistom kontrolować Koreańczyków, dlatego należy je wyplenić z północnokoreańskiej ziemi.

Prześladowania chrześcijan w Korei Północnej występują z całą pewnością. Jednak dzięki szczelnym granicom, strzeżonym przez wojskowy reżim, nie można zweryfikować danych na temat liczby prześladowanych. Amerykański misjonarz koreańskiego pochodzenia przekroczył w ostatnie święta Bożego Narodzenia granicę z Koreą Północną, aby zwrócić uwagę na męczeństwo chrześcijan w tym kraju. Miał podobno list do Kim Dzong Ila, w którym apelował o zwolnienie więźniów politycznych i zamknięcie obozów pracy. Północnokoreańska agencja informacyjna KCNA potwierdziła wiadomość o zatrzymaniu obywatela USA. Na chwilę obecną nie wiadomo nic więcej o losach misjonarza. Jeśli wróci, być może opowie o losie chrześcijan w ostatnim bastionie stalinizmu na świecie.

Również najbliższy sąsiad i sojusznik Phenianu nie lubi chrześcijan. Wiara w Jezusa Chrystusa to najszybciej rosnąca w członków religia Chin. Oficjalne dane mówią o 16 mln chrześcijan w całym Państwie Środka. Nieoficjalne raporty – nie tylko organizacji chrześcijańskich – mówią o około 100 milionach wyznawców Chrystusa. Kościoły w Chinach dzielą się na oficjalne i podziemne. Oficjalne to tak zwane „stowarzyszenia patriotyczne”. Przywódców tych grup określa Pekin. Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich nie uznaje władzy papieża. Księży wyświęcają „państwowi” biskupi. Przynależność do Kościoła „podziemnego”, nieoficjalnego, jest karalna. Biskupi, księża i zwykli wierni trafiają za nią do obozów reedukacji, które de facto są obozami koncentracyjnymi, i do więzień. Chiny również pilnie strzegą danych na temat liczby osób więzionych z powodu przynależności do nielegalnych stowarzyszeń religijnych. Pekin prześladuje również inne wyznania i religie – jak choćby głośną sektę Falun gong.

Organizacje chrześcijańskie zwracają uwagę, że media dużo więcej uwagi poświęcają prześladowaniom Tybetańczyków w Chinach niż represjom wyznawców Jezusa Chrystusa w tym kraju. Z pewnością należy pamiętać o jednych i drugich.

Kraje islamu

O ile w Chinach i Azji prześladowania chrześcijan powodowane są głównie ideologią, o tyle w wielu miejscach świata chrześcijanie stają się obiektem „czystek” religijnych. We wszystkich państwach, w których obowiązuje szariat (religijne prawo islamskie), śmiercią karane jest odejście od islamu, a więc również chrzest. Panujący w Arabii Saudyjskiej wahhabizm dąży do całkowitego oczyszczenia „świętej ziemi Proroka Mahometa” ze wszystkich innowierców.

W kraju tym obowiązuje całkowity zakaz praktykowania religii innej niż islam. Oficjalnie 100% ludzi zamieszkujących w Arabii Saudyjskiej to muzułmanie. Nie można nosić krzyżyka, posiadać Biblii ani publicznie modlić się inaczej niż zakłada to islam. W kraju działa niemal wszechwładna policja religijna – Muttawa. Jej oficjalna nazwa to Komitet ds. Rozpowszechniania Cnót i Zapobiegania Występkom. Chrześcijanie, jeśli zostaną oskarżeni o nieprawowierną modlitwę lub posiadanie nielegalnych materiałów religijnych, trafiają tam do więzień i są torturowani. Nakłania się ich do wyparcia się wiary i przyjęcia islamu. Nawet w ambasadach – którym tradycyjnie przysługiwało prawo kaplicy – nie można zorganizować miejsca kultu innego niż muzułmański.

W sierpniu 2008 roku, jak donosi organizacja Voice of the Martyrs, portal gulfnews.com ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich informował o tragedii młodej Saudyjki, która przyjęła chrzest. Ojciec, członek Muttawy, gdy dowiedział się o nawróceniu córki na chrześcijaństwo, obciął jej język i spalił ją żywcem. Nie spotkała go za to żadna kara.

Za nawrócenie na chrześcijaństwo zgodnie z prawem zginąć można również w Iranie, Afganistanie czy Somalii. Afganistan, mimo iż rządzony przez prozachodniego prezydenta, pozwala na zabicie człowieka, który porzuci islam. Konstytucja tego kraju stanowi bowiem, że jeśli coś nie jest regulowane zapisami prawa stanowionego, powinno być osądzone na podstawie szariatu (według szkoły Hanafi). W 2006 r. afgański sąd orzekł, że mężczyzna, który przyjął chrzest - Abdul Rahman – zaatakował islam, wobec czego powinien być skazany na śmierć. Mężczyznę wypuszczono z więzienia na wniosek prezydenta. Przez ambasadę Włoch zdołał wyjechać z Afganistanu. Dużo niebezpieczniejsi dla chrześcijan w Afganistanie są jednak talibowie. W 2007 roku porwali oni 23-osobową grupę koreańskich protestantów. Dwoje z nich straciło życie. Resztę uwolniono po negocjacjach. W październiku 2008 roku talibowie zastrzelili 34-letnią brytyjską wolontariuszkę, Gayle Williams, która z pobudek chrześcijańskich pracowała w organizacji humanitarnej działającej na rzecz ubogich i niepełnosprawnych Afgańczyków.

Islamscy radykałowie postawili sobie za cel „wyczyścić” z chrześcijan jeszcze jeden kraj Bliskiego Wschodu – Irak. Tamtejsi chrześcijanie często nękani są zamachami w pobliżu kościołów, zwłaszcza przy okazji świąt. W ostatnie Boże Narodzenie z obawy przed zamachami, by wejść na pasterkę trzeba było mieć zaświadczenie o wyznawanej wierze. Bomby wybuchły w pobliżu miejsc kultu. Ofiarami bezpośrednich ataków padają jednak również księża i biskupi. Agencja AsiaNews ocenia, że od czasu upadku Saddama Husajna w Iraku zginęło 1960 wyznawców Chrystusa. – W ciągu ostatnich lat 800 tysięcy chrześcijan opuściło Irak – podkreśla Korczyński. – Jesteśmy świadkami największego exodusu naszego tysiąclecia – zauważa socjolog z UKSW.

Azja Południowa i Południowo-Wschodnia

Jedne z największych prześladowań w ostatnich latach dotknęły chrześcijan żyjących we wschodnich Indiach, w stanie Orisa. Agresywni hinduiści podpalali całe wsie zamieszkiwane przez swoich rodaków wyznających inną wiarę. Pogromy zaczęły się na Boże Narodzenie 2007 roku. Hinduiści najpierw zniszczyli dekoracji świątecznych w jednej z tamtejszych wiosek. Z czasem, gdy zastraszanie nie podziałało, przeszli do podpalania wsi, plądrowania domów i wypędzenia ludzi. Ci, którzy przeszli na hinduizm, mogli pozostać. W efekcie przemocy, która powracała falami kilkakrotnie w przeciągu ostatnich dwóch lat, zginęło kilkaset osób, a 50 tysięcy opuściło swe domy. Część ludzi została przymuszona do zmiany wiary i tylko dzięki temu ocaliła życie. Wiele ataków było bardzo brutalnych. Część ofiar śmiertelnych spłonęła żywcem.

Władze państwowe nie są w stanie zapewnić spokoju w tym rejonie, objętym przemocą. Na terenach tych silne są bojówki maoistowskie, które prowadzą walkę z wojskiem rządowym. To maoiści zabili też jednego z hinduistycznych przywódców, który odpowiadał za prześladowania chrześcijan.

Część państw regionu, jak np. Bangladesz, mimo deklaracji swobody wyznania i wolności sumienia nie reaguje na ataki na chrześcijan. Radykalni islamiści potrafią zamordować swoich byłych współwyznawców, którzy przeszli z islamu na chrześcijaństwo. W Bangladeszu w latach 2007-2008 stwierdzono kilkadziesiąt ataków na chrześcijan. Państwo skazało również kilku radykałów za zabijanie chrześcijan. Jednym z brutalniejszych zajść było podpalenie w styczniu 2008 roku 70-letniej kobiety, która miała w przeciągu miesiąca przyjąć chrzest.

Podobna atmosfera występuje w Indonezji, kraju, w którym dominuje islam, gdzie prawo gwarantuje wolność wyznania. Tu również instytucje państwowe nie są w stanie zapewnić tej swobody, a bojówki islamistyczne atakują chrześcijan.

Ciężka sytuacja panuje również w Wietnamie, gdzie komunistyczne władze nie pozwalają na swobodny kult i prześladują aktywnych chrześcijan.

Chrześcijanie padają ofiarami represji i prześladowań na całym globie. Trudno jednak precyzyjnie określić skalę tego zjawiska. Z pewnością każdego roku kilka lub kilkanaście tysięcy osób oddaje życie za wiarę w Chrystusa. Liczba 170 tysięcy zabitych w przeciągu roku wydaje się jednak słabo udokumentowana.

Nie chodzi oczywiście o „śmiertelną księgowość”, ale o fakt, że ludzie umierają jedynie z tego względu, że chcą wierzyć w Trójjedynego Boga, który stał się człowiekiem.

Paweł Orłowski, Wirtualna Polska


Polska nie odrodziłaby się gdyby nie Kościół Katolicki

Korzystanie z mediów, w tym internetu, można porównać do braku zachowania higieny w dużej zbiorowości ludzkiej. Wystarczy, że ktoś kichnie, ktoś przywlecze anginę, czy grypę i pół miasta choruje. Szybkie przekazywanie wiadomości, kreowanie celebrytów powoduje klonowanie opinii, często bez zastanowienia. Żyjemy szybko, ferujemy wyroki jeszcze szybciej. Ostatnio pojawiła się moda, tak nazwę to modą, nagonki na kościół katolicki. Nie dziwię się skrzekliwej pani Senyszyn, panu Napieralskiemu, że boją się księży jak diabeł święcoenej wody, ale dziwię się wielu innym politykom, którzy wtórują im w sianiu nienawiści i pogardy w stosunku do ludzi kościoła. Do napisania tej notki sprowokowała mnie relacja z międzynarodowej konferencji w Gdańsku "Europa i świat 30 lat po zwycięstwie polskiej Solidarności".

Polska transformacja to "jeden z największych politycznych cudów XX wieku" - powiedział amerykański filozof, politolog i ekonomista Francis Fukuyama w czwartek w Gdańsku podczas tej konferencji.

Fukuyama jest autorem koncepcji "końca historii", zwrócił uwagę, że system totalitarny chciał kontrolować nie tylko sferę polityczną czy gospodarczą, ale całość życia obywateli aż do poziomu rodziny. "Ambicja systemów totalitarnych polegała tym, by wpływać na jednostki tak, by zniszczyć społeczeństwo obywatelskie, żeby nie doszło do powstania niezależnych organizacji, żeby znikła nić zaufania pomiędzy obywatelami" - powiedział. Jak ocenił, komunizm był systemem politycznym, który "w sposób celowy i przemyślany chciał wyeliminować zaufanie pomiędzy obywatelami".

Podkreślił, że Solidarność spowodowała, iż dążenie władz komunistycznych do rozbicia jednostek i uniemożliwienia im organizowania się, zakończyło się porażką. Zwrócił uwagę, że "ziarno społeczeństwa obywatelskiego zostało w Polsce zasiane już w 1956", kiedy to - ocenił - złagodzeniu uległa forma komunizmu."Koncepcja Solidarności oraz idea, że na poziomie lokalnym ludzie powinni mieć prawo do organizowania się, miały znaczenie krytyczne, bo to one udaremniły komunizm i pobiły go" - powiedział. Jak zaznaczył, kraje postkomunistyczne często borykają się obecnie z problemem deficytu wzajemnego zaufania obywateli do siebie oraz deficytem zaufania obywateli do władzy. W ocenie Fukuyamy w Polsce obecna jest jednak "prawdziwa, rzeczywista forma solidarności, której chyba nie da się zauważyć w byłych republikach radzieckich". Jednocześnie zwrócił uwagę na potrzebę wsparcia organizacji pozarządowych w naszym kraju oraz na świecie.(PAP)

Nie znalazłam w wypowiedzi pana Fukujamy nic na temat skąd Polacy czerpali siłę i co dawoło im szansę na realizowanie solidarności. W okresie zrywu solidarnościowego oparcia w wypróbowanych w czasach niewoli powiązaniach religijnych stworzonych przez kościół katolicki szukali nie tylko wierzący, ale również niezwiązani z katolicyzmem działacze opozycyjni. Kościół użyczał swojej zachowanej przez okres komunizmu niezależności strukturalnej, swoich pomieszczeń, otaczał parasolem duchowych doznań działania bardzo ziemskie dążące do poprawy bytu swoich wiernych i niewiernych.

Kościół dał nam wielkich przywódców, że wymienie tylko kilku: kardynała Sapiehę, prymasa Wyszyńskiego i papieża Jana Pawła II. Ten wielki skarb narodowy jakim jest nasza wiara dogorywujący komunizm i rodzący się konsumpcjonim starają się zniweczyć. Mistrzowie propagandy wiedzą jak działać destrukcyjne, jak rozmiękczać mózgi. W dobie demokracji, która bardziej przypomina anarchię, wolność słowa zmieniła się w akceptację pomówień, bezkarnego obrażania wszystkich i wszystkiego.

Pusto brzmi zawołanie poprzednich pokoleń Bóg, Honor, Ojczyzna. Histeryczna UE, przeradza się w despotyczną dyktaturę mniejszości, z jednej strony przekupuje nas dotacjami, z drugiej z każdą dotacją ogranicza wolność działania w obrębie państwa. Jest niemodne bycie Polakiem, Niemcem, Francuzem - trzeba być Europejczykiem. Bycie Europejczykiem to to samo co w socjaliźmie bycie współwłaścicielem dóbr państwowych. Wspólne - znaczy niczyje. Każdemu jest potrzebna identyfikacja z konkretnym miejscem, z jego małą ojczyzną. Często obsesją staje się szukanie własnych korzeni, a tu podpuszczeni przez zeświedczałą Europę chcemy zniszczyć to co stoi u podstaw naszej naszej jedności, tożsamości narodowej, oparcie we wspólnym Ojcze Nasz...

Bardzo boleję nad podknięciami ludzi kościoła, bo od nich spodziewamy się czegoś więcej ich powinnością jest bycie dobrym, szlachetnym i mądrym. Przecież mają być dla nas wzorem i gdy nim nie są jest to bardziej widoczne i sprawia większy zawód, niż gdy te same błędy popełniają osoby świeckie. Dobrze jest, że ludzie kościoła są "kontrolowani" przez wiernych. Tylko, że najwięcej do powiedzenia mają ci niewierni, których drażni moralność dwóch przykazań miłości. Kościół w Polsce ma wiele wspaniałych kart historii, prymasi mieli ważną funkcję w zapewnieniu ciągłości państwowości. Ostatnie interregnum kościół wypełnił wspaniale. Przeprowadził nas przez epokę komunizmu. Nie można niezauważyć, że bez jedności w tradycji katolickiej nie byłoby Solidarności świeckiej. Solidarność mogła się udać u nas, bo byliśmy przyzwycajeni, można rzec wytrenowani w jednoczeniu się wobec wrogów narodu przez wieki. Jest takie powiedzenie: jak trwoga to do Boga. Teraz mimo powszechnego i ukochanego przez nas narzekactwa żyje się w Polsce relatywnie dobrze, to i Pan Bóg stał się zbędnym balastem.